Czym jest kredyt we frankach?

Zastanawiasz się jak to się stało, że rata twojego kredytu tak mocno wzrosła? A może zadajesz sobie pytanie, dlaczego w obecnej chwili swoje zadłużenie jest wyższe niż kwota udzielonego kredytu czy wartość nieruchomości? Odpowiedź na te, a także na szereg innych pytań, zawarta jest w treści umowy kredytu, którą miałeś nieszczęście podpisać z bankiem. W umowie jest to, czego prawdopodobnie nie powiedział Ci twój doradca kredytowy, a co powoduje, że nie wiesz tak naprawdę, co czeka Cię jutro. O tym, czym naprawdę jest kredyt powiązane z walutą franka szwajcarskiego, przeczytasz poniżej.

Jest to pierwszy z planowanych merytorycznych artykułów, w których bazując na własnym doświadczeniu opowiem Ci, jak wygląda prowadzenie działalności bankowej w Polsce, dlaczego przeczytania umowy kredytowej to czasem zbyt mało, a także jakie konsekwencje ponoszą banki za swoją nieuczciwość.

Zapraszam do lektury!

  1. To nie jest kredyt we frankach.

Żeby było jasne, Twoja umowa nie powinna być traktowane jako umowa kredytu walutowego. Ani Tobie, ani blisko 2 milionom Polaków nie były nigdy potrzebne franki szwajcarskie. Kredyty brane były przede wszystkim na zakup domu czy mieszkania, nabywanego od polskiego dewelopera czy poprzedniego właściciela, który chciał otrzymać zapłatę w złotówkach. Nikomu nie były potrzebne franki szwajcarskie, a jednak dzięki sprytnemu posunięciu bankierów, znalazły się one w Twojej umowie. Dlatego też treść umów kredytowych nie pozwalała na wypłata środków w obcej walucie. Stąd też niezależnie od tego, czy w umowie masz wskazaną kwotę kredytu w złotych czy w CHF, bank nie był zobowiązany ani posiadać franki, ani też je Tobie wypłacić.Jaki był zatem cel wplecenia przez bank franka do umowy?

  1. To nie jest kredyt korzystniejszy dla Ciebie.

Banki od samego początku wiedziały, że tak skonstruowany produkt kredytowy zapewni im wyższe dochody, niż klasyczny kredyt złotówkowy. W obliczu ogromnej hossy na rynku nieruchomości, a także ogromnej konkurencji między instytucjami finansowymi, banki zdecydowały się na masową sprzedaż kredytów wysoce ryzykownych.

Z dostępnych porównań ofert banków jasno wynika, że pod pozorem obniżonego oprocentowania, te kursy wyższą marżę na odsetkach, zarabiał dodatkowo na spreadzie, którego w zwykłym kredycie nie było, a ponadto był zabezpieczony przed ryzykiem kursowym.

Nie trudno zatem się domyśleć, dlaczego banki tak ochoczo sprzedawały te kredyty.

  1. Przeliczenia walutowe to tylko matematyka.

W każdej umowie kredytu frankowego zawarte są tak zwane klauzule przeliczeniowe, które określają zasady przeliczania sumy zadłużenia i raty z waluty CHF na walutę PLN i odwrotnie. bank przy każdym przeliczeniu przewidywał stosowanie kursu najkorzystniejszego dla siebie, tj. kursu kupna lub kursu sprzedaży z własnej tabeli. Przypomina to nieco zasady obowiązujące przy wymianie walut, bo tam również stosowany jest identyczny mechanizm, zapewniający bankowi zarobek na tych transakcjach. Istotna w tym wypadku różnica jest taka, że przy zawarciu umowy kredytu frankowego bank nie musiał dokonywać wymiany walut, a co za tym idzie, nie było podstaw do stosowania różnych kursów przy przeliczaniu. Całe szczęście sądy coraz częściej dostrzegają, że takim przeliczeniu nie towarzyszy świadczenie jakiejkolwiek usługi na rzecz kredytobiorcy. Co to oznacza? Oznacza to, że bank pobiera sobie wynagrodzenie za nic, zaś kwoty pobierane w wyniku stosowanie dwóch różnych kursów, stanowią jego dodatkowe i nieograniczone źródło wynagrodzenia.

  1. W sądzie bank i kredytobiorca są sobie równi.

Mógłbym w tym miejscu zadać Tobie pytanie, czy mając powyższe informacje podjąłbyś jeszcze raz decyzję o zawarciu takiej umowy? Czy pozwoliłbyś bankowi na takie ukształtowanie umowy, która jest dalekie od jakichkolwiek uczciwych standardów? Czy uważasz, że instytucja finansowa, traktująca uczciwie swoich klientów, powinna oferować takie produkty?

To są pytania, na które musisz odpowiedzieć sobie sam. Jakiekolwiek będą Twoje odpowiedzi, musisz pamiętać o jednej bardzo ważnej rzeczy. O ile przy zawarciu umowy kredytowej byłeś zdany na siebie, o tyle dzisiaj możesz z powodzeniem walczyć o swoje prawa na drodze sądowej. Nie ma innego miejsca, w którym Ty i bank stalibyście na tym samym poziomie, mając do dyspozycji te same możliwości i prawa. Sąd to także jedyne miejsce, w którym możesz doprowadzić swoją umowę do stanu, jaki istniałby, gdyby bank podszedł do Ciebie uczciwie w momencie jej zawierania.

O tym, a także o szeregu innych ważnych kwestiach, przeczytasz w kolejnych wpisach.

Dziękuję za poświęcony czas.

Sylwester Kasprzewski

Radca prawny

Dodaj komentarz